Sunday, 29 April 2012

Weekend w Crozet

Weekend w Crozet jest piękny. Powoli na szczycie Jury topnieje śnieg i nie wiem czy jeszcze zdążę tam wejść i dotknąć ostatniej pokrywy. Zostało mi bardzo mało czasu.

W sobotę niedaleko domu, w którym mieszkam, zebrała się spora grupa osób w kwiecie wieku, chyba większość ludzi mieszkających w Crozet z tego przedziału wiekowego. To tu odbywają się miejscowe zawody w petankę. Petanka to tradycyjna, francuska gra towarzyska w kulki. W niedzielę była zmiana przedziału wiekowego i tym razem grała młodzież :) Kolejnym razem muszę namówić moich współlokatorów na jedną rozgrywkę.

Dawno, dawno temu byłem ministrantem. Postanowiłem, że wspomągę służbę ołtarza w kościele w Pouilly, gdzie odbywa się polska msza. Zgłosiłem się przed mszą ... ksiądz był oczywiście bardzo zadowolony. Co więcej, okazało się, że osoby wyznaczone do czytania nie mogły przyjść i zastępstwo było pilnie poszukiwane. I tak, zostałem przydzielony do drugiego czytania i od razu awansowany na lektora. Niespodziewany awans na szczęście się udał ;)

Po mszy dociera do nas informacja o tragedii - jeden z naszych kolegów pracujących w CERN zginął w Alpach +

Friday, 27 April 2012

NLP

#!/usr/bin/env python
# -*- coding: utf-8 -*-
'''
NLP: this is my python script to generate an appropriate S2.gr: 
Change the words in s2 table to generate your own grammar.
'''

outFile = open("S2.gr", 'w')

s2 = ['EOF','Det','Noun','Prep','Proper','VerbT','VerbBase','Modal']

outFile.write('1\t' + 'S2' + '\n')
for word in s2:
    outFile.write('1\t' + 'S2' + '\t' + '_'+str(word) + '\n') 
for word in s2:
    outFile.write('1\t' + '_'+str(word) + '\t' +str(word) + '\n') 
    for s in s2:
        outFile.write('1\t' + '_'+str(word) + '\t' +str(word) + ' ' + '_'+str(s) + '\n')   
outFile.close()

if __name__ == "__main__":
    print "gosh!"

Wednesday, 18 April 2012

H + H + H -> Be + H -> C

Jedną z zalet mieszkania w takim miejscu jak Genewa są ciekawe wydarzenia. "Nasza droga przez Kosmos. Miejsce człowieka we Wszechświecie" to tytuł wykładu, na który się wybieram. Informację o nim dostałem na polską grupę mailingową w CERN. Na wykład jedziemy oczywiście na rowerach - grupka pięciu polskich informatyków z CERN :) O czym może mówić kosmolog, filozof i ksiądz w jednej osobie? Wykład jest popularnonaukowy i pewnie każdy mógłby coś pożytecznego z niego wynieść. Gdzie my teraz jesteśmy, na jakim etapie rozwoju jest kosmos, ile my tu mieszkamy lat, czego szukamy? Jednym z ważnych zadań jakie stawia sobie CERN jest odtworzenie warunków jakie miały miejsce w 10 do -12 sekundy po wielkim wybuchu. Jest to bardzo trudne zadania i wymaga wygenerowania niesamowitej energii jaka mogła mieścić się w małej przestrzeni, która to obecnie rozrosła się do wszechświata. Tu dochodzi kwestia, że możliwe jest, iż może nie istnieć takie coś jak czasoprzestrzeń. Przechodzimy drogę od obecnego kształtu wszechświata do jego początków. 
Obszarem zainteresowań profesora Hellera jest również człowiek. Bardzo ważnym etapem w drodze do powstania życia było pojawienie się węgla. Na początku był wodór i inne lekkie pierwiastki. Do tego, żeby mógł się wytworzyć węgiel potrzebne byłoby połączenie na raz trzech jąder wodoru, ale przecież w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz, zatem gdzie możliwa byłaby sytuacja, że troje chce na raz. I tak wydedukowano, że najpierw zapewne połączyły się dwa wodory i powstał beryl, a później do niego przyłączył się jeszcze jeden wodór i tak powstał węgiel. Było to też bardzo mało prawdopodobne, bo beryl tworzy się i po chwili znika. A jednak - było to możliwe. Przy energii ok. 7,7 MeV (dokładnie 7.65) powstaje rezonans, który umożliwia w końcu połączenie berylu z wodorem. Długo by jeszcze pisać, chociaż wykład trwał ok. godziny. Na koniec pytania. Jedna dziewczynka mnie totalnie zaskoczyła pytaniem o inne wszechświaty, może w innych czasoprzestrzeniach, co nazywa się multiverse (zamiast universe). Po wykładzie lampka wina i paluszki włoskie. Miłe spotkanie i mam nadzieję, że więcej takowych będzie. 

Myślałem, że jedyną przeszkodą w jeżdzeniu do CERN-u i z powrotem będzie deszcz. Okazuje się, że mam jeszcze co najmniej dwóch przeciwników. Jednym z nich jest bardzo silny wiatr - przecież to w końcu są góry, a jak tu powieje to naprawdę ciężko pedałować. Druga przeszkoda wyrasta przy powrocie z pracy - to taka górka, nie jest stroma, ale na tyle długa, że zanim na nią wjadę to zdąże się spocić. 

W pracy dalej zapoznaję się z zorientowaną na dokumenty bazą danych, która rozszerza moje horyzonty w tej dziedzinie poza relacyjne bazy danych i Big Table from Google. 

Sunday, 15 April 2012

knowledge is always good, and certainly always better than ignorance

NLP (Natural Language Processing) course from Stanford mentions bootstrapping algorithm applied by Sergey Brin, a co-founder of Google. He used it to extract (author, book) pairs from the internet. It is very pretty algorithm. At the beginning you use a seed, for example (John Eldredge, The way of the wild chart). Then using this pair you find that word "by" appears many times between the book and author, afterwards appears word "is", for example in the sentence: "The way of the wild chart by John Eldridge is" - between book and author appears word "by" and afterwards appears word "is". Then you find other pairs (author, book), that appear with words "by" and "is". You can find: (Mickiewicz, Pan Tadeusz) or (Shakespeare, Romeo and Juliet). Using new pairs you find more words appearing between and after the pair (author, book). You continue the process to finally find all books and their authors ;)

Generally, we extract the words before, in between or after the pair (author,book) to find new such pairs.

Saturday, 14 April 2012

People come and people go

Kolejną rzeczą, którą będę odbierał i przekazywał dalej będą głośniki do komputera. Dowiedziałem się od pewnej Emi, że przyjmowanie i oddawanie rzeczy za darmo jest tu powszechne i nikogo nie dziwi. Powodem tego, jak dla mnie wyjątkowego zjawiska, jest duża cyrkulacja ludzi. Emi w taki sam sposób udało się umeblować prawie całe mieszkanie ;)

Wprowadziłem się do nowego mieszkania. Mieszkam w domku w Crozet z dwoma bardzo sympatycznymi osobami. Jedną z nich jest Charlie, który jest Amerykaninem z 4-tego pokolenia. Ma włoskie korzenie - jego rodzina pochodziła z Sycylii. Jest katolikiem i bardzo interesuje się tematem wiary. Drugiego współlokatora Richarda jeszcze nie zdążyłem bliżej poznać. Do CERN-u jest ok. 7 km, ale w góry mam bardzo blisko - w zimie z okna dachowego widać narciarzy zjeżdżających z pobliskiego stoku.

Friday, 13 April 2012

Swedish Fighter


Moje nowe miejsce zamieszkania jest ok. 7 km od CERN. Obawiam się trochę czy ten mój CERN-owski rowerek to wytrzyma. Dodatkowo mam go tylko na 3 miesiące, zatem co później? Po obiedzie szybko wracam do pracy i włączam automatyczne powiadamianie o nowych wiadomościach na CERN market. Po chwili pojawia się nowa oferta i czytam, że "Mountainbike for free, VTT gratu...". Moje palce zaczynają szybciej poruszać się po klawiaturze i już po chwili odpowiedziałem autorowi ogłoszenia, że bardzo chętnie ten rower bym przygarnął, bo rzeczywiście bardzo mi się przyda. Nie ma jednak odpowiedzi na mojego maila, ale wiem że takiej oferty raczej nikt nie przegapi. Trzeba zadzwonić i się dogadać. Znajduję numer do tej osoby, hmm nazwisko brzmi znajomo - pewnie jakaś osoba ze Skandynawii. Jednak w słuchawce nikt nie odpowiada i na nic zdaje się być ta telefoniczna komunikacja. Postanawiam, że trzeba jednak działać sprawniej. Znajduję budynek i numer pokoju osoby. Nie tak daleko od mojego miejsca pracy, więc bez chwili wahania ruszam po rower. Budynek ten to ... remiza - tak, taki budynek też jest w CERN. Wchodzę i pytam o Axel-a. Jest nim sympatycznie wyglądający i młody strażak! Pytam czy oferta jest jeszcze aktualna. Tak! Axel jest ... Szwedem i o dziwo ma znajomego w Danii, chociaż Szwedzi i Duńczycy żyli przez długi czas w takich stosunkach jak Polacy z Niemcami. Zostaje mi zaprezentowane zdjęcie roweru i jest on bardzo przyzwoity! Axel wyjaśnia, że sam otrzymał ten rower za darmo i teraz przekazuje go dalej, bo zajmuje mu miejsce w garażu i zamiast wyrzucić go wolał zapytać czy komuś może się przydać. Co za dokładna osoba - dostaję wydruk mapy z wyznaczoną ścieżką dojścia do domu Axel'a. Umawiamy się po pracy na ok. 20. Udaje się znaleźć wskazane miejsce. Axel mieszka w jednym z mieszkań w dużym domu. W CERN-ie pracuje dwóch Szwedów w straży pożarnej i tak się złożyło, że akurat mieszkają w tym jednym domu. Axel otrzymał ten rower od innego strażaka ze Szwecji rok temu. Przed tym jak mi go przekazał napompował koła i nasmarował łańcuch! Tak, takie samo podejście znam z Danii. Na koniec tego przyjemnego spotkania dałem Axelowi polski wyrób cukierniczy i postanowiłem, że przed moim odjazdem tak samo przekażę ten rower kolejnej osobie! Trzymajcie mnie za słowo!


Swedish Fighter

Wednesday, 11 April 2012

swiss style socializing

Dzisiaj rano po przyjściu do pracy wybieram się na spotkanie dla nowych studentów w dziale IT w CERN. Spotkanie jest bardzo luźne i nie ma z góry określnonego przebiegu. Jednak Duńczycy są pod tym względem  bardziej wyspecjalizowani i zawsze przy takiej okazji były specjalne gry, zabawy. Pamiętam z intro week na DTU budowanie wieży z papieru, słomek, balonów, wykałaczek, flagi duńskiej, itp. która to miała być jak najwyższa i utrzymać jak najwięcej puszek z piwem ;) Było zabawnie i bardzo integrowało grupę. Z drugiej strony CERN to poważny ośrodek naukowy i może nie wypada robić takich eksperymentów. Zatem, poznaję Ovidiu z Rumunii, który jest w grupie DB (databases), więc tematów jest co niemiara. Poza IT - Ovidiu przyjechał do Genewy sam z Rumunii samochodem i mówił, że najgorzej to się jechało w Rumunii - skąd my to znamy? Okazuje się, że w Rumunii jest tylko 256 km autostrad, a u nas to już nawet 1100 km autostrad, ok. 540 km dróg ekspresowych dwujezdniowych oraz ok. 325 km dróg ekspresowych jednojezdniowych. Z polskich drinków Ovidiu preferuje Żubrówkę, jako że w czasie programu Summer Student w CERN jego supervisor był Polakiem.


Tuesday, 10 April 2012

relax on couch(db)

We write software to improve our lives and the lives of others. 

At first glance, CouchDB is very strange database. It's document oriented, everything in JSON and even more - they say "Let’s curl on the couch and relax". Curl is a programme to access the database from the command line. Relax seems to be crucial word for this database. After installing it you can see: "Apache CouchDB has started. Time to relax". In fact CouchDB is an acronym for cluster of unreliable commodity hardware. This database is a new approach and nurse an ambition to be commonly used. It's an alternative to RDBMS.

Monday, 9 April 2012

Poniedziałek Wielkanocny onLy w Lyon


Podróż do Lyon (z Genewy jest ok. 160 km) odbywamy po lokalnych drogach i zajmuje ona trochę więcej czasu niż po autostradzie, ale dzięki temu możemy podziwiać piękny region Rhone-Alpes z bliska i zobaczyć wielkie estakady. W Danii są ogromne konstrukcje mostów po to by połączyć wyspy, we Francji zdaje się, że estakady są po to by połączyć sąsiednie góry. Bardzo chcę zobaczyć TGV i ku mojemu zdziwieniu po kilku minutach przejeżdżamy obok torów kolejowych, gdzie jedzie ów TGV, choć w tych górskich rejonach nie z tak zawrotną prędkością. Serpentyny, wielkie skały przy drodze i kwitnące w dole doliny - tak mogę podróżować.


Przybywamy do Lyon po 11 i trafiamy na mszę. Ksiądz czyta Ewangelię po francusku i domyślam się, że chodzi o podróż uczniów do Emaus. Planuję, że po skończeniu Ewangelii pójdę przed wejście i sprawdzę o której godzinie będą polskie msze. Już po wyjściu z ławki ksiądz zaczyna kazanie po ... polsku. Cofamy się, żeby śłuchać dalej. Było warto! Msza jest jednak dwujęzyczna, nawet na koniec słyszymy bardzo krótkie streszczenie polskiego kazania po francusku. Po kościele było tradycyjne oblewanie się wodą i na koniec krzyk mokrych dziewczynek "jak ja Cię spoktam jeszcze raz to .... "


Stare miasto w Lyon jest dużo większe niż w Genewie. Zaczynamy od placu Ballecour i kierujemy się ku wzgórzu, na którym stoi Bazylika Notre-Dame. We Francji jest wiele takich bazylik i jej nazwa oznacza Nasza Pani, a ta najbardziej znana nazywana się Notre Dame de Paris. Przed wejściem na wzgórze krążymy jeszcze po Starym Mieście, by w końcu po długich schodach wspiąć się na górę. Było warto - widok jest świetny. Okazuje się, że tu dojeżdża też specjalne metro! Lyon zdaje się konkurować z Marsylią o miano drugiego najważniejszego miasta we Francji. Jest tu wiele zabytków, miasto jest wciąż upiększane i czasem zaskakuje oryginalnymi kwiatami.



Na koniec wycieczki rozmowa w samochodzie powoli gaśnie i każdy patrzy na piękny wiosenny zachód słońca  ...

Sunday, 8 April 2012

Wielka Niedziela

Dzisiaj spędziłem piękny dzień w Genewie. Zdjęcia z Wielkiego Tygodnia zamieściłem tutaj: http://bit.ly/Hqc02n Muszę jednak przyznać, że nic nie zastąpi domowej atmosfery, nawet najlepsza wycieczka. Niedawno przeczytałem w pewnej pięknej, małej książeczce ... "Szukając swego miejsca, człowiek objeżdża cały świat i znajduje je, powróciwszy do domu", a kuzyn Paweł napisał: "Do domu wprawdzie daleko, ale dla relacji rodzinnych i wspólnego świętowania duchem żaden dystans nie moze być zbyt odlegly".

Na Stanford w ramach badań nad językiem naturalnym zajmują się wykrywaniem jak ludzie są przyjaźni :)
Friendly speakers use collaborative conversational style:
  • laughter
  • less use of negative emotional words
  • more sympathy (That's too bad, I'm sorry to hear that)
  • more agreement (I think so too)
  • Less hedges (kind of, sort of, a little)

Saturday, 7 April 2012

Pozytywnie o Adamie w Wielką Sobotę

Twitter pozwala na zorientowanie się w opiniach ludzi na różne tematy. Powstał serwis: http://twittersentiment.appspot.com , gdzie wpisujemy pewien temat, nazwę jakiejś fimry, itp. a następnie dostajemy podsumowanie opinii ludzi na nasze zapytanie. I tak np. wpisując 'Easter' otrzymujemy wynik, że 88% ludzi pozytywnie myśli o Świętach Wielkanocnych, co było do przewidzenia :) Dalej pozytywnych opinii o Polsce  jest 79%, o CERN-ie 81%, a o Adamie tylko 74%...

koszyk
wielkanocny
Dzisiaj jest Wielka Sobota i staropolskim zwyczajem jest święcenie pokarmów. Przygotowanie "koszyczka" byłoby wręcz niemożliwe, gdyby nie moja mama, kóra jeszcze przed wyjazdem spakowła mi Baranka , wielkanocne serwetki, a także pyszne ciastka  imitujące ostatecznie babkę. Resztę dopełniają moje i Tomka zdolności kulinarne i inżynierskie. 
W Saint Genis Pouilly jest kościół, w którym odprawiane są msze w języku polskim. Na pytanie księdza, co dzieci chciałyby najpierw zjeść z koszyczka padają zadziwiająco różne odpowiedzi. Najpierw są kwiaty ;) a teraz jest konkretnie i z animuszem - kiełbasa, a dopiero na   trzecim miejscu pojawia się dłuuuugo oczekiwana czekolada. 

świeże mleko
Po kościele postanawiam, że zakupię polecane przez Tomka świeże mleko z dużego autoamtu, który stoi w środku Saint Genis Pouilly. Niezwykłe to urządzenie po wrzuceniu 2 euro i wybraniu plastikowej butelki na mleko nie chce mi wydać reszty, o czym mówi zapewne francuski napis, którego nie rozumiem. Jestem zmuszony zakupić szklaną butelkę, która jednak prezentuje się bardzo okazale, a mleczko jest pyszne :)

Na koniec dnia wybieramy się na spacer po Saint Genis Pouilly. Jest piękne popołudnie, a góry dookoła nas serwują nam coraz to piękniejsze widoki. Wciąż ćwiczę formę, aby w końcu wybrać się i zdobyć, chociaż jeden szczyt. 


Friday, 6 April 2012

Genewa

Port w Genewie
Port w Genewie
Dzisiaj w CERN, podobnie jak w całej Szwajcarii jest wolny dzień. Myślę, że Wielki Piątek powinien być też wolnym dniem w Polsce. Natomiast we Francji jest to normalny dzień pracy, a mój kolega Tomek zauważył dużo samochodów na szwajcarskich rejestracjach przy francuskim markecie :) O poranku bieganie i kolejna lekcja NLP. Na obiad Tomek pzyrządził surimi - paluszki rybne o smaku krabowym. Po południu wybraliśmy się do Genewy na rowerach. Lotnisko to dobre miejsce na postój i super widoki. Jadąc do kościoła na Liturgie Męki Pańskiej mijamy Jezioro Genewskie i piękne Stare Miasto. Po liturgii krążymy po Starym Mieście w poszukiwaniu ciekawych miejsc. Urokliwy zakątek znajdujemy przy Placu du-Bourd-de-Four, gdzie stoi rzeźba niejakiej Klementyny. Gdy tylko zabieramy się za nasze bagietkowe kanapki zjawiają się wróble czekająca na kolację :) Nie sposób zauważyć stojącego nieopodal Audi R8, chociaż Tomek wciąż poluje na Ferrari. Jedziemy wzdłuż brzegu Jeziora Genewskiego i docieramy do europejskiej siedziby ONZ. Następnie do lotniska i powrót do hostelu. Pokonaliśmy ok. 25 km. Genewa to piękne miasto i przyjemnie się je zwiedza także na rowerze :)


video


Thursday, 5 April 2012

bit.ly i góry


Na prezentacji napotykam na bardzo długi link, który zajmuje dużą część slajdu. Jak ktoś chce mieć krótkie linki to można użyć świetnego i prostego narzędzia: https://bitly.com/
Chwilę po 9.00 dostaję już mój nowy monitor - Samsung SyncMaster S24A450BW, ma 24 cale, typowo biznesowy sprzęt, ale na pewno teraz będzie się wygodnie pracowało. Chcę nieco przemeblować mój pokój (create a new floor plan), ale po zmierzeniu biurka i pokoju, okazało się to niemożliwe. Dostać miarkę (tape measure) można w CERN na dwa sposoby. Pierwszy i wygodny to utworzyć ticket w lokalnym systemie :) Drugi to ruszyć się z pokoju i popytać ludzi. Oczywiście wybieram ten drugi. Wędruję do budynku obok i ku mojemu zdziwieniu widzę całe data center w pełnej krasie. Przy okazji ponaję Erwina (pisze się Hervine, ale Francuzi nie wymawiają h). Co za sympatyczna osoba, opowiada mi jaką to ma odpowiedzialną pracę i jak łatwo popełnić błąd. Miło się rozmawia, ale taśmy jeszcze nie mam. Hervine na szczęście wie, gdzie takową mogę dostać. Taśma jednak udowadnia, że moja propozycja nowego design nie jest właściwa. Rozpakowuję monitor, ustawiam tapetę z górami i przychodzi Zhechka (chyba wymawia się to imię jak rzeczka :). Najbardziej kontaktową osobą w mojej sekcji jest właśnie Zhechka, która potrafi z każdym porozmawiać i z pomocą mojej tapety od razu znajdujemy wspólny temat - GÓRY. Wymiana zdań i oglądanie naszych zdjęć. To bardzo zbliża ludzi :) Zhechka najbardziej  się wzrusza opowiadając o zdobyciu szczytu Koncheto. Na koniec dnia wybieramy się z Tomkiem do Genewy, a jutro ... w Szwajcarii jest wolny dzień!


Wednesday, 4 April 2012

Poznaję dalej

Kolejny dzień w pracy. Dzisiaj rano pogoda nie rozpieszcza i trzeba w deszczu jechać na rowerze. Na początek kurier przynosi paczkę dla osoby, która wcześniej zajmowała mój pokój. Tu przydaję się świetny francuski mojego kolegi Dmitry, który uczęszczał już na 5 kursów tegoż języka w CERN. Dalsze zapoznawanie się z dokumentacją do obsługi data center (wielkiego centrum komputerowego). Gdy jestem sam w pokoju przychodzi kolejny kurier. Tym razem nie da się rozmawiać bez google translator :) Z tego wynika, że kurs francuskiego jest niezbędny i prawdopodobnie zacznę go w maju. Kolejne godzinne spotkanie, gdzie zapoznaję się z systemem workflow używanym w CERN, dostaję linka do prezentacji i dokumentów, z kótrymi mam się zaprzyjaźnić przez kolejne dwa tygodnie. Obiad trwa ponad godzinę i kosztuje mnie 23 franki, choć była to tylko pizza Capriciossa. Hmm, tu chyba standardowo do obiadu pije się alkohol, np. w formie piwa rozcieńczonego Spritem. Dalej w pracy czytanie dokumentacji i jakaś poważna awaria jednego serwera. Po pracy spotkałem kolegę Kubę i razem wróciliśmy do Saint Genis Pouilly, gdzie tymczasem mieszkam. Potem jeszcze wiztya w Carrefour i małe zakupy z francuską bagietką na czele ;) Przy okazji poznałem Turka Volcano, który jak się okazuje był na Erasmusie na Litwie i miał okazję zwiedzić Polskę. Teraz jest również na programie Technical Student, ale wcześniej był też na Summer Student w CERN. Na koniec miałem wreszcie czas poćwiczyć i pobiegać, bo kurs NLP na razie nie nagli. Nic nie stało jednak na przeszkodzie, aby obejrzeć parę wykładów. Do czego można używać klasyfikatora tekstów? Na przykład do stwierdzenia płci autora tekstu i tak (według pana Dan Jurafsky) panie używają więcej zaimków, a panowie piszą więcej rzeczowych zdań :)

Tuesday, 3 April 2012

mile zaskoczony

Rano pełna instalacja Ubuntu 10.04 LTS, niestety na 12.04 LTS trzeba poczekać do końca kwietnia. Potem godzinne spotkanie mojej grupy, z którego za wiele nie wyniosłem. No cóż, współpraca z Intel, Oracle, HP, tego można było się spodziwać. Teraz trzeba podrasować moje ubuntu: http://www.techsupportalert.com/content/ubuntu-tips-and-tricks.htm
Co do położenia to CERN ma dwie lokalizacje: główną nazywaną Mayrin i drugą Prevessain. Obiad w Prevessin za 5,5 euro nawet smaczny i tańszy niż w Mayrin. Teraz instalacja guake (świetna konsola jak w quake), workrave, itd. Na koniec dowiedziałem się, że to nad czym mam pracować będzie wspierać centrum komputerowe CERN-u, będzie to część monitorigu i konfiguracji potężnej liczby serwerów. Będę musiał poznać NoSQL bazy danych i pisać projekt w pythonie. Po powrocie do akademika zawsze jestem zaskoczony - wczoraj ktoś za mnnie wyniósł śmieci, a dzisiaj zmienił ręczniki i oblekł nową pościel. Porządny serwis.

Monday, 2 April 2012

poznaj CERN od kuchni

Rześki poranek w CERN i spacer w zimowej czapce ;) Najpierw do głównego budynku po wstępne dokumenty i plan co trzeba załatwić. Następnie idziemy z kolegą po access card i poznajemy przy okazji Niemca o imieniu Julian. Jak się okazuje Julian pochodzi z Erlangen koło Norymbergi, gdzie dzień wcześniej spaliśmy w hostelu :) Taki zbieg okoliczności przełamuje wszelkie opory przed dalszym zapoznaniem. Wyrobienie access card to szybki proces, gdzie zdjęcie robi smutna Pani mająca dość nudnego cykania fotek. Dalej poznajemy Juliana przy pobieraniu dostępu do systemu komputerowego w CERN. Julian mówi tak samo jak Michael Schumacher - nie wynika to tylko z samego niemieckiego akcentu, ale także z podobnego głosu. Julian jest w połowie Węgrem i częstował pysznym, węgierskim batonikiem SPORT, a że to też zapalony hiker, więc już za niedługo wybierzemy się pochodzić po górach. W moim budynku 31 spotykam bardzo miłe Panie w sekretariacie i mojego tutora Ivana - sympatycznego Słowaka. Pokój w pracy będę współdzielił z Benem i Dimitri. Kolejny formalny krok to załatwienie konta w UBS, gdzie godna uwagi kobieta odpowiada cierpliwie na każde moje pytanie - jej alors (polskie więc) przwijało się w rozmowie cały czas. Później przypadkiem spotykam Tomka i jemy razem obiad, 8.5 franka to nie tanio, nie jest to nazbyt duży posiłek, ale za to bardzo smaczny. Wreszcie mogę zabrać się za załatwianie najlepszego środka komunikacji, którego tak bardzo brakowało mi w Danii. Pewnie niektórzy się już domyślają, ale resztę jeszcze potrzymam w niepewności. Żeby to wynająć należy mieć 100 franków i poczekać na naprawę. W banku szybka wymiana waluty, chwila czekania, wejście na wysoki budynek, parę fotek na tle CERN-u i wreszcie mogłem odebrać świeżo z warsztatu wyciągnięty, cernowski rowerek. Pogoda nas tu rozpieszcza, zrobiło się bardzo ciepło po połduniu. Jeszcze na chwilę do pracy, żeby dowiedzieć się, że nie mam aktywnego konta i powrót do hostelu na mojej nowej maszynie - z wiatrem i z górki. Mam nadzieję, że ten rower wytrzyma moją efektowną jazdę :) Trzeba teraz zrobić kurs NLP (Natural Languag Processing) - ciekawy, ale mało czasu. Po 20:00 wspólna kolacja w większym polskim gronie i powrót do NLP. Podejście Amerykanów do wykładania, to show - więcej takich wykładów!